![]() |
![]() |
|
|
|
|
|
|
|
||
|
|
|
|
![]() |
|



| REGION: Niech ten węgiel tu jeszcze poleży |
|
|
|
| Wpisany przez K.K |
| poniedziałek, 02 listopada 2009 07:28 |
|
Z posłem Piotrem Cybulskim o węglu, odkrywce, lasach i energii atomowej rozmawia Edyta Wroniniec - Jesteśmy świeżo po referendum dotyczącym kopalni odkrywkowej węgla brunatnego w sąsiedztwie Lubina i Legnicy. Ludzie powiedzieli zdecydowane „nie” tej odkrywce. Pan chyba czuje, że ma też w tym swój udział. Pytałem też o przyszłość węgla brunatnego w naszym kraju. Nie byłem jasnowidzem, mam po prostu dużą wiedzę. Rozmawiam z ludźmi, wiedziałem, co się szykuje. Większość pytania dotyczyła leja, a tylko fragment odkrywki w regionie.
- A co ma wspólnego jedno z drugim? - Po moim pytaniu, zawrzało w gminach bełchatowskich. Zorganizowano happening. Byłem tam i przemawiałem do tych ludzi. Na moje zlecenie nagrano film dotyczący działalności kopalni odkrywkowych na tamtym terenie. Chciałem, żeby ludzie zobaczyli o co chodzi. Można go oglądać w dziale „Ważne dla regionu” na www.pislubin.pl. Po tym filmie uaktywniła się burmistrz Rogowska. Doceniam jej wkład, choć reprezentujemy inne stronnictwa. Ona się ruszyła, inni nie. Wtedy poprosiłem ich do siebie. Powiedziałem wprost, że jak nie zaczną informować, że do kopalni jest bardzo blisko, to powiem głośno, że nic nie robią. Zasugerowałem też, by zaczęli dbać o swoje stanowiska, bo jak pojawi się kopalnia, to one znikną. Nie wiem co zadziałało, ale ruszyli. Nieco wcześniej zaprosiłem wszystkich posłów z regionu, dotarł tylko jeden z PO i wszyscy z PiS. Chcieliśmy pogadać ponad podziałami o ważnej sprawie dla nas wszystkich. Niestety zabrakło tego dialogu. Byłem też na spotkaniach w różnych wsiach i cieszę się, bo w nich na referendum była największa frekwencja. Gościłem też na spotkaniu gdy układano pytanie. Nie godziłem się na zapis dotyczący tylko sprzeciwu wobec kopalni. Zaznaczałem, że powinniśmy być przeciw metodzie odkrywkowej. Wszak w naszym kraju istnieje głębinowa kopalnia węgla brunatnego.
- Mieszkańcy powiedzieli „nie”. Bo nie chcą, by z ziemi zniknęły trzy gminy, ich domostwa, firmy... Ale w tym momencie w całym kraju ludzie powiedzą, że przez nich będą problemy z prądem, bo ten powstaje głównie ze spalania węgla brunatnego. - Ja nie twierdzę, że nie trzeba wydobywać tego węgla, ale nie metodą odkrywkową. Rozmawiałem też z górnikami na odkrywce. Oni mówią, że to najtańsza energia, że robimy im i krajowi krzywdę. Bo to rzekomo najtańsza energia.
- A tak nie jest? - Taka eksploatacja robi ogromną krzywdę środowisku. Z kopalni bełchatowskich wypompowuje się do Warty 100 mln m3 wody rocznie. A tej mamy w Polsce bardzo mało. Nasze rezerwy są trzy razy mniejsze niż średnia w UE. Górnicy mogą o tym nie wiedzieć. W przeliczeniu, rocznie jedno Jezioro Gopło spuszczają do Bałtyku. W USA zabezpieczają się przed lejem depresyjnym, dbają o wodę. I wtedy odkrywka nie jest już taka tania. Należy też wspomnieć o gigantycznych opłatach za emisję CO2 do atmosfery przy spalaniu węgla.
- To wydobywać ten węgiel czy nie? - Myślę sobie, niech ten węgiel tu jeszcze poleży. Miejmy go w ziemi, bo to olbrzymia rezerwa. W Polkowicach był niedawno prof. Jerzy Buzek i on też ma podobne zdanie. A ten człowiek ma dużą wiedzę w kwestii ochrony środowiska. Nie wiemy przecież, jaką w 2030 roku świat osiągnie technikę i nie wiadomo czy trzeba będzie kopać tu wielką dziurę.
- Tylko mieszkańcy trzech gmin powinni się bać kopalni odkrywkowej? - Szacuje się, że te złoża są znacznie większe, niż teren tych trzech gmin. Mówi się między innymi o przesuwaniu koryta Odry na potrzeby wydobycia. A skutki oddziaływania leja depresyjnego dosięgną między 200 a 400 tys. ludzi. Więc to nie tylko sprawa tych kilku gmin ale i mieszkańców Lubina, Legnicy…
- Stale rośnie zapotrzebowanie na energię elektryczną. W takim razie jak skutecznie bronić się przed odkrywką, z której surowiec ma zasilać elektrownie? A jednocześnie nie być zależnym od importowanych surowców? - Nie zerwałem się z choinki w sprawie bezpieczeństwa energetycznego państwa. Bywam na konferencjach dotyczących tego tematu, także w Parlamencie Europejskim. To nie jest tak, że coś się dzieje w Sejmie czy na tym terenie i się uaktywniam. Ten rząd nie zrobił nic, jeśli chodzi o energię alternatywną. Niestety ekipa Tuska z premedytacją zmienia podatek od siłowni wiatrowych, wbrew opiniom przedsiębiorców, którzy chcą go płacić. Chce, by liczyć go tylko od podstawy wiatraka. Gminy już nie są zainteresowane, bo gra nie jest warta świeczki. Przypomina mi się sytuacja z 1953 roku, gdy podjęto decyzję likwidacji ponad 6 tysięcy elektrowni wodnych. Nie chciano wtedy rozmawiać z tłumem właścicieli. A dziś byśmy mieli z tego pożytek, także ekologiczny. Te elektrownie dziś dostarczały by 10% czystej energii.
-Ale siłownie wiatrowe i tak nie dadzą tyle prądu, co elektrownie opalane węglem. - Byłem jednym z tych, którzy namawiali ówczesnego premiera Jarosława Kaczyńskiego do budowania elektrowni atomowej. To dziś jedna z najczystszych energii. Technologia teraz jest doskonała, a my mamy możliwość bezpiecznego przechowywania odpadów. Mówię to z pełną świadomością, jako przyrodnik i człowiek kochający naturę. Nie powinniśmy się tego bać i taka elektrownia powinna powstać w naszym kraju. Nie byłoby wtedy sprawy tej odkrywki.
- Mocno zaabsorbował ostatnio Pana ten węgiel. Nie brakuje czasu na inną działalność? - Ten węgiel brunatny na naszym terenie, to jest tylko wycinek tego, czym się zajmuję. Tak naprawdę, bardzo absorbuje mnie jedna ustawa. Ona jest także bardzo ważna dla regionu – to Prawo Geologiczne i Górnicze. To ciężka ustawa, dosłownie i w przenośni. Waży 2,87 kg, druk razem z aktami wykonawczymi liczy 1.137 stron.
- Od kiedy posła, który przez lata był leśniczym tak interesują spawy geologii i górnictwa. Nie ma w Sejmie większych fachowców od tych tematów? - Może zabrzmi to dziwnie, ale jestem fachowcem w tej dziedzinie. Ojciec zawsze mi powtarzał, że jeśli coś robię, to mam to robić dobrze. Prawo górnicze poznałem doskonale. Byłem bodaj jedynym nadleśniczym Europie, który miał tak bliski kontakt z górnikami miedziowymi. Zarządzałem takim terenem na powierzchni, na jakim na dole prowadzona była eksploatacja. Musiałem znać się na kwestiach odwodnienia, skażeń powietrza, na oddziaływaniu detergentów, zasoleniu i pyleniu. Dlatego chcąc dyskutować siedziałem i studiowałem Prawo Górnicze. Wszystko przez to, że szanowałem ludzi, z którymi przyszło mi współpracować. Bez względu na to czy był to prezes, dyrektor, czy zwykły górnik dołowy. Ja doceniam ciężką pracę ich wszystkich. Więc musiałem się na tym wszystkim znać i zainteresowania tą kwestią nie wymyśliłem sobie dopiero w Sejmie. Ja w tym siedzę od lat.
- Pan w pracy miał styczność z kopalniami, ale to chyba nie jest aż tak ważne dla wszystkich leśników? - I tu wszystkich zadziwię. Lasy Państwowe na swoim terenie mają mnóstwo różnych kopalń, bo w ziemi jest mnóstwo różnych złóż. I niestety, im głębiej w to zaglądam, tym bardziej jestem przerażony Bo nie dzieje się dobrze w firmie, którą przez lata reprezentowałem. Podam przykład. Dysponując pewnymi danymi przeliczam je trochę inaczej, niż większość ludzi. I wyszło mi, że robi się tam kiepskie interesy. Bo co powiedzieć o umowach dzierżawy, dzięki którym przedsiębiorca prywatny wydobywa gabro czyli kamień, materiał przeznaczany między innymi do budowy dróg. Owo gabro warte jest na rynku nawet180 zł za tonę. Na taką cenę firmy prywatne mogą dziś liczyć. A Lasy Państwowe, na terenie których prowadzona jest eksploatacja „zarabiają” od każdej tony 2 grosze, tak wynika z umów dzierżawy. Czyli Lasy Państwowe sprzedają ten surowiec dosłownie za dwa grosze za tonę prywatnej firmie. A ta następnie odsprzedaje go dalej za 40 – 180 zł. A surowiec ten odkupują następnie spółki, które za państwowe pieniądze budują nam drogi. W ten sposób zyski spółek dzierżawiących kilka hektarów lasu niejednokrotnie przewyższają zyski przedsiębiorstwa Lasy Państwowe. Niech mi ktoś wynajdzie lepszy biznes, a dostanie Nobla. Takich przykładów znam więcej. Zainteresowałem nimi Najwyższą Izbę Kontroli, Centralne Biuro Antykorupcyjne i prokuraturę.
- Widać to bardzo ważne prawo dla leśników. Ale taki przysłowiowy „Kowalski” nie bardzo tym się interesuje. Ono tak bardzo dotyczy nas wszystkich? - W wielu ustawach pojawiają się teraz różne zapisy, dzięki którym kopalnie zwalnia się z opłat na rzec samorządów. Tym samym odbiera się gminom dochody. I w ten sposób samorządy w naszej okolicy stracą niebawem dziesiątki milionów złotych. A te pieniądze wydawano między innymi na budowę oczyszczani ścieków i inne inwestycje. Staram się być pożyteczny dla obywateli i dlatego wskazuję te rzeczy. Niestety u nas prawo tworzy się uznaniowo-środowiskowo. Ono powinno być dobre dla wszystkich. Tak samo dla górników, samorządów, obywateli i stowarzyszeń. To tworzone Prawo Geologiczne i Górnicze bardzo wiele zmienia. Znalazły się tam zapisy, że choćby granit, marmur… i inne złoża, będące teraz własnością Skarbu Państwa, już nie będą do niego należały, bowiem Państwo się ich zrzeka. I te złoża trafią w prywatne ręce za darmo. Państwo świadomie rezygnuje ze swojej własności, kosztem swoich obywateli. A według mnie każdemu należy się za to rekompensata. Czyli każdy powinien coś za to dostać. Takich dziwnych zapisów w tej ustawie jest więcej. Ja tylko pytam czy nasze Państwo jest tak bogate by oddawać to wszystko za darmo? - Dziękuję.
Edyta Wroniniec |