|
- Sprawa odkrywki na terenie Zagłębia Miedziowego nie przynosi już tyle emocji. Wygląda, że powoli wygasa… - Wiele znaków na niebie i ziemi wskazuje, że tej odkrywki nie będzie. Ja od samego początku twierdzę, że to nie jest dobry czas, by sięgać po ten węgiel. Technologia idzie do przodu i za kilka kilkanaście lat nie trzeba będzie robić wielkiej dziury w ziemi i wypędzać tysiące ludzi. Poza tym nasz kraj ma inne możliwości w zdobywaniu i wywarzaniu energii. Choćby energetyka jądrowa. Ja jestem zadowolony z ostatnich słów prezesa KGHM, bo z nich wynika, że liczą się ze zdaniem lokalnej społeczności w sprawie odkrywki. Zbudowany jestem też postawą mieszkańców i chciałbym podziękować im za opór. To kosztowało tych ludzi wiele nerwów i zdrowia.
- Ostatnio wszystkich absorbuje bardzo działalność komisji do spraw afery hazardowej. Pana także? - Ta komisja to temat zastępczy. Na szczytach władzy trwa wielka wojna, o której się nic nie mówi. To walka o polskie górnictwo. W naszym kraju ten, kto ma górnictwo w swoich rękach rządzi. Tak wiele jest uzależnione od górnictwa. I nie chodzi tu wyłączne o wydobywanie węgla, bo to tylko około 12% działalności górniczej w Polsce. Platforma Obywatelska to partia wielkiego pieniądza. Dlatego jej podstawowa strategia, to prywatyzowanie. Ale to jest dzika prywatyzacja. Kto w tym kraju będzie miał kopaliny, ten może nim rządzić.
- Dlaczego uważa pan, że górnictwo jest tak ważne w gospodarce naszego kraju? - Węgiel czy rudy, to nie jest całe górnictwo. Sprawy gazu, to także górnictwo, sprawy kruszyw potrzebnych do budowy, to także górnictwo. Dziś mam ogromną wiedzę i wiem, jak to działa. Dziś budowa dróg się ślimaczy. Nie chcę być złym prorokiem, ale śmiem twierdzić, że gdy kopaliny potrzebne do ich tworzenia, znajdą się we właściwych rękach, to budowa dróg ruszy z kopyta. Dziś mogłoby zarobić na tym państwo, czyli my wszyscy, ale za jakiś czas ktoś się na tym obłowi. Jeśli oczywiście partii rządzącej uda się wprowadzić w życie swoje zamierzenia. (TK) |